Pomysł na ogród wprost z Kolumbii

Jakiś czas temu, wraz z moją psiapsiółą byłyśmy na eskapadzie, gdzieś w pobliżach Kolumbii – tak generalnie to Ameryka południowa. Głównie, frapowały mnie tamtejsze pejzaże, a dodatkowo rustykalna architektura. W szczególności, zaś intrygował mnie taras z drewna, który onegdaj spostrzegłam na zajmującym filmie geograficznym.
Pieczołowicie przyglądając się całej ramie tarasu na żywo, postanowiłam, po powrocie do domu, skonstruować w swoim ogrodzie zupełnie taki sam. W sieci wypatrzyłam sporo informacji na problemy, które mnie intrygowały. Po pierwsze musiałam wyszukać odpowiednie położenie na działce dla mojego tarasu. Wybór miejsca okazał się niezwykle powikłany, bowiem za wszelką cenę pragnęłam osiągnąć dokładnie taki koloryt jak w oryginale. Po pewnym czasie nadeszła godzina na pozyskanie wszelkich niezbędnych surowców. Bez chwili namysłu, wiedziałam, że jako budulec posłuży tutaj drewno egzotyczne, przez co też od jego zorganizowania należało począć. W tym miejscu nadeszła następna trudność, bowiem selekcja pomiędzy wieloma odmianami, okazał się potwornie problematyczny. Do doboru posiadałam w tym miejscu rodzaje takie jak garapa, lapacho, bangkirai, iroko, massaranduba, merbau, tauari, jak również wiele innych. Wybór padł bezspornie na to co mnie porwało w Kolumbii a więc malas. Materiał uodporniony na degradację biologiczną o prześlicznej brązowej i czerwonobrązowej barwie z wieloma pasami w ciemniejszych odcieniach. Jednym słowem deska tarasowa dokładnie zaspakajająca mój wynalazek. Kiedy zadysponowałam już całość, czekałam tylko na przyjazd ekipy remontowej, a po niecałym tygodniu moje marzenie o ładnym tarasie zrealizowało się. Aktualnie przeglądam różne spisy w badaniu współgrających do odkrywczego tarasu mebli.
